Jeśli osoby odwiedzające w przeszłości Kudowę-Zdrój twardo obstające przy stanowisku, że w kurorcie generalnie nie ma co robić - nie licząc paru muzeów, zabytków i typowo uzdrowiskowych atutów - to ewidentny znak, że nie wyściubiały nosa ze swoich pokoi, ewentualnie poza tereny miejskie. Widoki za oknem może i nie są na tyle oczywiste, by natychmiastowo zachęcały do wypadów w plener. Jednak nikt, kto wyruszył na spotkanie “dzikiej” przyrody, nie wrócił do siebie zawiedziony.

Największym, praktycznie niewyczerpalnym źródłem fascynacji przyrodą pod Kudową zdecydowanie są Góry Stołowe. Komu górskie krajobrazy kojarzą się wyłącznie ze spiczastymi i ośnieżonymi skalnymi szczytami, będzie musiał radykalnie zrewidować swoje poglądy na ten temat. Opisywane pasmo Sudetów Środkowych zalicza się do tzw. górpłytowych. Ich najważniejszą cechą jest brak fałdowania i niemal idealnie poziome granice pomiędzy poszczególnymi warstwami geologicznymi. Te ostatnie z kolei charakteryzują się różną odpornością na niszczące działanie wody i wiatru. Efekty są wprost spektakularne. Jakby sama Matka Natura chwyciła za dłuto i zaczęła rzeźbić. Fantastyczne formy skalne są głównym - aczkolwiek nie jedynym - powodem, dla którego powołano do życia park narodowy.

W ciągu roku Góry Stołowe odwiedza nawet 300 tysięcy turystów. Punktem, który po prostu muszą zobaczyć, jest Szczeliniec Wielki - najwyższy (919m n.p.m.) szczyt pasma, niebywale spopularyzowany dzięki działalności Franza Pabla - w XIX wieku pełnił funkcje m.in. pierwszego gospodarza tutejszego schroniska i sołtysa pobliskiego Karłowa. Patrząc na nieprawdopodobne grupy głazów bądź rozglądając się z punktów widokowych warto Pablowi w duchu podziękować. Bez niego być może nigdy nie powstałyby schody zdecydowanie ułatwiające, a nawet w ogóle umożliwiające wejście. Szczeliniec Wielki wciąż stanowi ciekawą miejscówkę dla miłośników wspinaczki, jednak wymagającą już pewnych umiejętności i doświadczenia.

Jeszcze piękniej - jeżeli to w ogóle możliwe - prezentuje się naturalny labirynt Błędnych Skał. Tutaj można spotkać m.in. “Dwunożnego Grzyba”, “Stołowy Okręt”, “Kurzą Stopkę” i mnóstwo innych pomników powstałych dzięki erozji. Miłośnicy kina i literatury fantasy będą się tu czuć znajomo, jak w swoim wyimaginowanym magicznym domu - a tak konkretniej to jak w Narnii. W tym miejscu nakręcono szereg ujęć na potrzeby filmowych adaptacji cyklu C.S. Lewisa. W ten schemat wpisuje się jeszcze ludowa legenda o tym jak powstały Błędne Skały. Otóż jest to klątwa zrzucona na tych, którzy w Sudetach - krainie niepodzielnie rządzonej przez Ducha Gór Liczyrzepę - zaczęli odprawiać chrześcijańskie msze święte.

Pozostając w temacie regionalnych podań, zabobonów i sił natury, można jeszcze wspomnieć o jakoby cudownym Źródełku Maryi, położonym w Zielonej Dolinie na szlaku z Kudowy do Brzozowia. Miało powstać dzięki Matce Boskiej Bolesnej, której wizerunek przywiesił leśniczy Ignacy Siegiel. Modlący się tu ocaleli od epidemii cholery, a woda ze źródełka pomagała odzyskiwać wzrok. Wobec takich opowieści nie dziwi, że już po kilkudziesięciu latach wdzięczni wierni zbudowali stylową kapliczkę.

Naukowo zbadane i zdecydowanie łatwiej doświadczalne przez wszystkich właściwości wykazuje za to mikroklimat w nieodległym Zieleńcu. Zapaleni amatorzy narciarstwa i innych sportów zimowych zapewne doskonale wiedzą już, o co chodzi. Nadgraniczna dzielnica Dusznik-Zdroju, położona na wysokości 800-1000m n.p.m., słynie ze wspaniałych warunków do uprawiania sportów zimowych - solidna pokrywa śniegu leży tu nawet w kwietniu, a i biały weekend majowy nie należy do rzadkości. Przydają się i narty, i koszulki z krótkim rękawem jednocześnie.

Oryginalne pasma górskie, oszałamiające krajobrazy, niezwykły klimat - to składniki wystarczające do przygotowania sobie udanego wypoczynku na łonie natury. I Kudowa-Zdrój posiada je wszystkie.

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij